Szymon

Szymon – absolwent, który projektuje gry planszowe, rozgrywki wideo oraz gry miejskie. Dzięki “Katolikowi” jest osobą otwartą, towarzyską, przebojową.


Szkoła to miejsce, w którym spędzamy bardzo dużo czasu w ciągu dnia. To nie tylko lekcje i nauka, ale również nawiązywanie nowych znajomości i aktywność społeczna. Jak czułeś się w swojej szkole? Jak się czułeś wśród nauczycieli i znajomych?

Jako osoba bardzo towarzyska czułem się świetnie. Nasza klasa była unikalna, przeplatało się w niej wiele charakterów i osobowości. Nigdy nie miałem poczucia monotonii, bo każdy dzień był po prostu inny. Nie wstawałem do szkoły z myślą: “Dzisiaj mam taki sprawdzian i potencjalną kartkówkę z dwóch przedmiotów”, było to bardziej: “Wstaję i zobaczę, co będzie dzisiaj”- to było jak naprawdę dobry serial. Nasza klasa była najliczniejszą, bo liczyła 28 osób, z każdym miało się kontakt de facto na co dzień, więc wiadomo – jakieś mniejsze, bądź większe relacje się nawiązywało. Każdy miał swoją grupkę, ale kiedy przychodziło co do czego, byliśmy jedną wielką grupą – jako klasa. Nauczyciele, jak to w szkole, zazwyczaj stanowią tło i drugi plan w opowieściach z tego okresu. Tutaj jest to trochę inaczej, ponieważ nauczyciele są bardzo barwni i są “wszędzie”. Katolik to bardzo mała społeczność w porównaniu z innymi bydgoskimi szkołami. Nie trudno więc, aby nauczyciel kojarzył ucznia z imienia i nazwiska, dodatkowo łącząc go z wyglądem. Dzięki temu nie ma takiego poczucia anonimowości, co mi się bardzo podoba. Nauczyciele dbają o każdego z uczniów nie tylko pod kątem jego wykształcenia, ale również charakteru. Ta szkoła nie uogólnia nikogo. Każdy uczeń i nauczyciel to Ktoś: ma swój zestaw cech, charakter, humor. Trochę jak Hogwart, tylko bez czarów.

Obecnie studiujesz na wyjątkowym kierunku, bardzo nowoczesnym – Humanistyka 2.0 (humanistyka drugiej generacji). Te studia przygotowują m.in. do projektowania gier planszowych, rozgrywek wideo i gier miejskich.

Dlaczego wybrałeś te studia?

Te studia to jak zebranie moich lat dzieciństwa i dojrzewania, w których to dużą ilość wolnego czasu przeznaczałem na gry komputerowe oraz gry planszowe. Zawsze lubiłem pracować umysłem, dlatego tworzenie nowych światów, nowych gier sprawia mi ogromną radość. Zapewnianie ludziom rozrywki to dla mnie jedno z ulubionych zajęć, co też starałem się robić w szkole. Dzięki tym studiom jestem w stanie robić to profesjonalnie i na większą skalę. Rynek zarówno gier wideo jak i planszowych robi się coraz większy, dlatego wiem, że jest to przyszłościowy kierunek i odnajdę się w tej branży, jeżeli będzie mi dane w niej skończyć.

W jaki sposób nasza szkoła pomogła Ci w dostaniu się na wymarzone studia i w jaki sposób zdobyte tutaj umiejętności i wiedzę wykorzystujesz na uczelni?

Na tym kierunku nie jest wymagana prawie żadna wiedza szkolna, wyjątkiem jest język angielski, który w branży jest tym podstawowym. Katolik, rzecz jasna, przygotował mnie bardzo dobrze do posługiwania się tym językiem, bo poziom tu jest naprawdę wysoki i zajęcia są świetnie przeprowadzane. Jednak pomimo tak niespotykanych wymagań na studia, gdzie przedmioty odgrywają małą rolę, trzeba pozytywnie przejść rozmowę kwalifikacyjne. Katolik przygotował mnie do niej, tak jak żadna inna szkoła nie dałaby rady. Dzięki niej jestem osobą otwartą, towarzyską, przebojową – skromnie mówiąc (uśmiech). Nauczyłem się być w pełni człowiekiem, który jest tolerancyjny, zadbany, lojalny, elokwentny i pełen różnych cech, które pomagają mi w wielu życiowych sytuacjach. Myślę, że gdyby los posłał mnie do innej szkoły, nie byłbym tak barwną osobą jaką jestem teraz.

Jesteś osobą bardzo aktywną, angażujesz się w różne inicjatywy – wjaką działalność zaangażowałeś się podczas nauki w Katoliku?

W gimnazjum zaangażowałem się w działalność szkolnego wolontariatu Caritas, którego później na rok zostałem przewodniczącym. Brałem też udział w powstawaniu kilku wydań szkolnej gazetki. W pierwszej klasie liceum byłem oficjalnym członkiem samorządu, a później takim nieoficjalnym, bo lubiłem się po prostu w to angażować. Jeśli było organizowane jakieś wydarzenie, musiałem w nim mieć jakiś udział. Jako klasa braliśmy też udział w wielu konkursach szkolnych, dużo z nich wygraliśmy (Konkurs kolęd, najładniej przystrojona sala itp.).Reprezentowałem też szkołę w kilku zawodach sportowych i innych rywalizacjach. Brałem również udział w corocznych spływach kajakowych organizowanych w czerwcu, To było świetne zwieńczenie roku szkolnego.

Nie obawiałeś się, że niektóre osoby na studiach, czy później w pracy mogą patrzeć na Ciebie przez pryzmat ukończonej szkoły katolickiej?

Z początku tak, gdypowiedziałem, że do gimnazjum idę do Katolika, a nie do gimnazjum rejonowego, gdzie większość moich znajomych z podstawówki. Niechęć była ogromna. W liceum się to zmieniło,  po części to pewnie moje podejście do religii, ale też świadomość świata. Dużo obecnie mówi się o tolerancji wszelkiej maści i w tym przypadku ona również obowiązuje. Na studiach poznałem wiele nowych osób z przeróżnych środowisk, nikt nikogo nie szkaluje ze względu na wyznanie, orientację lub przeszłość. Myślę, że młode społeczeństwo bardzo szybko poradziło sobie z przyklejaniem łatek i uprzedzeń. Trudnojest znaleźć w bliskim mi środowisku 16-30 lat kogokolwiek, kto mógłby mnie oceniać przez pryzmat szkoły.

To też nie jest tak, że Katolik to tylko osoby w stu procentach wierzące. Wiele osób jest tam “bo rodzice tak chcieli”, “bo dobra szkoła”. I to całkowicie normalne, to tylko szkoła, nie deklaracja wyznania. Naturalnie należy też rozumieć fakt modlitwy przed zajęciami i mszy świętej raz w tygodniu pomiędzy lekcjami – taki urok, taka szkoła.

Co poleciłabyś przyszłym uczniom Katolika? Jakie masz dla nich rady?

Nie bać się! Tam są normalni ludzie, tak jak w innych szkołach. Znajdziesz osoby, których nie będziesz mógł zdzierżyć, ale znajdziesz też osoby, z którymi będziesz się spotykać jeszcze długie lata po ukończeniu szkoły. Nauczysz się? Tak. Pośmiejesz się? Tak. Będą wspomnienia? Oj tak! Czego więcej chcieć od szkoły?

cofnij
przewiń do góry